Studium o Biblii Gdańskiej

ks. dr Tadeusz Wojak

Wstęp

Biblia gdańska ukazała się w 78 lat po wydaniu Nowego Testamentu w przekładzie Stanisława Murzynowskiego (1553) a w 69 lat po wydaniu Biblii brzeskiej. Jakże zmieniły się czasy! Murzynowski pracował, gdy wschodził świt Reformacji w Polsce (tak bardzo spóźniony!). Biblia brzeska to dni chwały ruchu reformacyjnego w Polsce i złoty wiek kultury polskiej. Natomiast praca nad Biblią gdańską posuwa się z trudem naprzód, gdy nad Reformacją w Polsce zawisł ponury cień zagłady. Wystarczy porównać bogatą szatę zewnętrzną Biblii brzeskiej, wydanej in folio, ze skromną formą Biblii gdańskiej, która ukazała się w dużej ósemce, aby zdać sobie sprawę ze zmiany sytuacji.

Położenie ewangelików w Polsce było na przełomie wieków trudne. Od roku 1592 toczyła się daremna walka sejmowa o "reces" Konfederacji warszawskiej i o ustawę przeciw tumultom. W latach 1606 i 1614 zburzono kościoły ewangelickie w Poznaniu, a w roku 1611 w Wilnie. W roku 1606 wybuchł rokosz Zebrzydowskiego, za którym opowiedzieli się czołowi protestanci, jak Radziwiłł, Bronikowski, Stadnicki, Taszycki i inni. Po klęsce rokoszan położenie ewangelików pogorszyło się. Dlatego synod we Włoszczowej (1607) zanotował, iż "scandala niektóre in publice wspomniane były"! Od roku 1618 wstrząsnęła Europą wojna trzydziestoletnia. Te okoliczności zewnętrzne na pewno utrudniały pracę nad przekładem Pisma Świętego.

A nowe wydanie Biblii było konieczne. Znaczną część nakładu Biblii brzeskiej zniszczono wskutek celowej akcji Mikołaja Radziwiłła Sierotki. Z biegiem lat pojawiło się też wiele przekładów innych wyznań. Kościół katolicki miał od roku 1561 Biblię Leopolity, która też już nie wystarczała. W latach siedemdziesiątych ukazały się dwa przekłady ariańskie - Szymona Budnego (Nieśwież 1574) oraz Marcina Czechowica (Lublin 1577). Budny we wstępie ostro zaatakował Biblię brzeską. Biblia brzeska była również przedmiotem ataków kontrreformacji katolickiej. Ks. Stanisław Grodzicki, jezuita, w broszurze "Prawidło wiary heretyckiej" (1592) wskazywał "Tak w brzeskiej iako y w Nieświeżskiey Bibliey niemniey sprośne fałszerstwa". "W samey Ewanieliey Mattheusza świętego naliczyłem w Brzeskiey kilkadziesiąt fałszerstw przywieść" (ss. 39-40).

W roku 1593 ukazał się Nowy Testament w przekładzie ks. Jakuba Wujka, a w roku 1599 całe Pismo Święte w jego tłumaczeniu. Dzieło Wujka ma wyraźne cechy pisma kontrreformacyjnego. Wynika to z przedmowy do Nowego Testamentu, w której autor poddaje krytyce Biblię brzeską, twierdząc, iż jest "błędów i kacerstw pełna, a zwłaszcza w adnotacjach abo wykładziech na kraju położonych. Wytykając popełnione, zdaniem Wujka, błędy, autor przedmowy twierdzi, że tłumacze niekatoliccy "stali się nie Ewangelikami, ale haeretykami y antychrystami". Wykorzystując rozbieżności między istnie­jącymi przekładami cytuje Wujek rzekome powiedzenie "ich patryjarchy", Lutra: "jeśli świat będzie trwał dłużej, tedy trzeba będzie, abyśmy dla różnych pisma wykładów, które iuż powstały znowu Dekreta Konsyliów przyimowali y do nich się uciekali, chcemy li zachować iedność wiary".

Podstawą dzieła Wujka jest tekst Wulgaty, dokonał jednak przekładu "nie z samego Łacińskiego, ale też z dokładaniem się Greckiego y Żydowskiego tekstu (...), który by się y własnością y gładkością mowy z każdym przeszłym równał, a ktemu wykłady miejsc trudnieyszych, a zwłaszcza od heretyków sfałszowanych pokazował". Miało więc być dzieło Wujka orężem w walce z Reformacją, która toczyła się za czasów Zygmunta III. Wujek stawiał zawsze tekst łaciński ponad grecki. Wprawdzie teksty "Graeckie me we wszystkim są popsowane (...), wszakże Łacińskie szczersze i pewnieysze" i nie można łacińskich poprawiać według greckich "iako dosyć niemądrze mniemal Kalwin, Kemnic, Brzesźczanie y Czechowic". Różnica podstawowych tekstów spowodowała różnice w przekładach.

Można jeszcze zapytać, czyja sytuacja był trudniejsza - Stanisława Murzynowskiego, autora pierwszego przekładu ewangelickiego na język polski, czy Daniela Mikołajewskiego, autora ostatniego przekładu Pisma Świętego na język polski w XVII wieku? Pierwszy był pionierem, musiał szukać dróg i je torować, drugi musiał się liczyć z siedmioma różnymi przekładami, które poprzedziły jego dzieło. Warunki zewnętrzne dla pracy przekładowej miał na pewno Mikołajewski trudniejsze.

Dzieje przekładu Biblii gdańskiej

Myśl o nowym przekładzie Pisma Świętego zjawiła się na początku XVII wieku w Kościele reformowanym w Małopolsce. Inicjatorem był ks. Marcin Janicki, od roku 1596 proboszcz w Seceminie, znanym ognisku Reformacji, któremu patronowali Szafrańcowie. Ks. Janicki musiał się cieszyć autorytetem w Kościele, gdyż piastował też godność seniora dystryktu chęcińskiego i reprezentował Kościół małopolski na zjeździe w Wilnie w roku 1599. Ks. Janicki nie tylko poruszył sprawę przekładu Biblii, lecz sam dokonał jej tłumaczenia. Znalazł się też protektor dzieła - Ostroróg (zapewne Mikołaj), który obiecał "na druk się przyłożyć" (synod secemiński 5.5.1600). Ten sam synod zwrócił się do ks. Daniela Mikołajewskiego, z Radziejowa na Kujawach, aby przybył na następny synod do Ożarowa. Jest to pierwszy ślad kontaktu Małopolan z Mikołajewskim. Na synodzie ożarowskim 29.9.1600 postanowiono jak najszybciej wydać przekład, lecz dopiero w maju następnego roku (1601) wyznaczono korektorów w osobach księży Franciszka Stankata, Andrzeja z Łukowa i Józefa ze Szczekocin (synod w Seceminie). Praca posuwała się opornie. Synod ożarowski (27.9.1602) uchwalił, iż "Biblią od bratha ks. Marcina przetłumaczoną zostawuiemy do ziachania Superanttendentów". Tam miały zapaść decyzje co do rewizji tekstu i kosztów druku.

Z protokółu konwokacji seniorów w Bełżycach (18.10.1603) wynika, że rewizję postanowiono powierzyć przedstawicielom trzech wyznań ewangelickich Korony i litwy. Dzieło miało więc być oparte na założeniach ekumenicznych. Z Kościoła Reformowa­nego wyznaczono księży - Daniela Mikołajewskiego, Franciszka Stankara, Baltazara Krośniewicza i Andrzeja Strażnickiego. Z Kościoła Braci Czeskich postanowiono zaprosić księży - Jana Turnowskiego i Marcina Gracjana. Uchwalono również porozumieć się z Kościołem Luterańskim oraz z litWą4. Niestety w Kościele Luterańskim panował wtedy gnezjoluteranizm, który usztywnił kontakty międzywyznaniowe. Erazm Gliczner, uczestnik Ugody sandomierskiej, zmarł w roku 1603, a Samuel Dambrowski dopiero w roku 1600 objął stanowisko w Poznaniu, mając zaledwie 23 lata.

Wszyscy rewizorzy mieli się spotkać 1.5.1604 u Andrzeja Leszczyńskiego w Baranowie. W czasie tej narady zapadła wiążąca i brzemienna w skutki uchwała: "Biblią polską, którą przetłumaczył Xiądz Marcin Janicius, oddawamy x. Danielowi Mikołaiewskiemu y x. Janowi Tumowskiemu, ludziom uczonym y pobożnym potestatem auctoritate Convocatiey Bełżyckiey". Ze zdania tego wynika, że podstawą dzieła miał być przekład ks. Janickiego, przy czym zespół rewidentów zacieśniono do dwu osób - Mikołajewskiego i Turnowskiego. Odtąd rzecz przenosi się do Wielkopolski.

Wybór był trafny, obydwaj bowiem wspomniani duchowni posiadali odpowiednie kwalifikacje. Daniel Mikołajewski liczył wtedy 44 lata. Studiował pięć lat na uniwersytecie we Frankfurcie nad Odrą, potem był w Heidelbergu jako preceptor młodych Przyjemskich. Po powrocie napisał rozprawkę polemiczną przeciw Jakubowi Wujkowi ,,0 Sakramencie Ciała i Krwie Pańskiey" (1590). Ordynowany w roku 1591 został ministrem w rodzinnym Radziejowie, gdzie ojciec jego, pochodzący z drobnej szlachty, miałgospodarstwo rolne. W roku 1593 Daniel włączył się do polemiki zapoczątkowanej "Ministromachią" Stanisława Reszki i wydał pod pseudonimem Jana Krzuskiego broszurę "Vindiciae...". Dziełko to dedykował Świętosławowi OrzeIskiemu, luteraninowi, dziejopisowi bezkrólewia, sekretarzowi Stefana Batorego. W roku 1595 OrzeIski był przewodniczącym Synodu generalnego w Toruniu w roku 1595 a Mikołajewskiego powołano na sekretarza tego zgromadzenia. W roku 1597 został Mikołajewski seniorem kalwińskim na Kujawach i w tym charakterze uczestniczył w zjeździe protestantów i dyznnitów w Wilnie w roku 1599, gdzie spotkał się z ks. Janickim. Po zjeździe przeprowadził sześciogodzinną dysputę z jezuitą Smigleckim, a opis jej dedykował Andrzejowi Lesz­czyńskiemu, wojewodzie brzesko-kujawskiemu. W roku 1601 udał się Mikołajewski ponownie za granicę, do Bazylei, gdzie studiowali syn i pasierb Leszczyńskiego. Na życzenie wojewody odwiedził Mikołajewski w Genewie Teodora Bezę, następcę Kalwina i przedstawił mu obu młodzieńców6. Mikołajewski był więc dobrze zaprawiony w teo­logii, znał języki klasyczne i interesował się wydawnictwami biblijnymi owych czasów, właśnie u Bezy miał sposobność zapoznać się z Nowym Testamentem w jego wydaniu.

Drugim rewidentem pracy Janickiego został Jan Turnowski, bratanek Szymona Teofila Turnowskiego, wychowanek Jerzego Izraela. I on posiadał bardzo dobre kwalifikacje. Studiował w Wittenberdze, był znawcą greki, jak głosi Brtickner, czytał Odyssejęw oryginale, znał autorów klasycznych i Petrarkę, opanował współczesną wiedzę teologiczną. Według Brticknera był Turnowski mistrzem polszczyzny. Dowodem udziału Turnowskiego w pracy przekładowej jest list Szymona Teofila, który przytacza Łukaszewicz.

Ci dwaj ludzie mieli przeprowadzić rewizję Biblii w przekładzie Janickiego, "onę conferuiąc z Biblią Brzeską pagninową i Wulgatą". Koszty druku miano pokryć z kolekt dystryktowych. W pracy nikt im nie miał przeszkadzać.

Ze sprawą przekładu Biblii gdańskiej łączono niekiedy Pawła Paliura, Czecha, który przybył do Polski w roku 1593. Urodził się w roku 1569 w Tyczniowie na Morawach, studiował w Niemczech, Czechach i Szwajcarii. W Polsce prowadził szkołę braci czeskich w Łobżenicy, a następnie był przez 20 lat plebanem Jednoty w Gnębocinie koło Torunia. W roku 1629 został seniorem braci czeskich w Wielkopolsce, a pod koniec życia przeszedł do Ostroroga i tam umarł 27.11.1632. Znał on doskonale grecki, łacinę i czeski. Zdanie Węgierskiego: Versionem ac editionem Bibliorum polonorum curavit wprowadziło w błąd Ringeltaubego, który twierdzi, iż "co nie mogło się urzeczywistnić w Małopolsce według postanowień synodu w Baranowie w roku 1604, tego dokonał w inny sposób Paweł Paliurus. Jego najznakomitszymi współpracownikami mieli być Daniel Mikołajewski i Tomasz Wengrescius".

Wiadomość tę kwestionuje Łukaszewicz, twierdząc, iż Węgierski i Paliurus "mogli się przyłoyżyć przez subsypcje po zborach, nad którymi byli seniorami". Zdaniem Łukaszewicza Paliurus nie posiadał odpowiednich kwalifikacji do przekładu Biblii na język polski. "Czytałem listy i inne pisma własnoręczne Pawła Paliura - pisze Łukaszewicz ­ z nich przekonałem się, że nawet nie umiał dobrze po polsku, jakże mógł być tłumaczem Pisma na ten język?" Błędną opinię o Paliurze powtarza ks. Schoeneich w swej "Historii Kościoła", mówiąc o Biblii gdańskiej. Ks. Szeruda jest zdania, iż Paliurus służył pomocą Mikołajewskiemu, który korzystał przy przekładzie z czeskiej Biblii kralickiej i zdaniem ks. Szerudy przekład Starego Testamentu Biblii gdańskiej zdradza duże pokrewieństwo do Biblii kralickiej.

Z protokółu z narady w Baranowie wynika, że powołano tam również rewidentów Starego Testamentu. Jest wśród nich Franciszek Stankar, Stanisław Laurencius, Bartłomiej Bythner, Marcin Gracjanus i inni. Podzielili oni między sobą księgi Starego Testamentu, począwszy od Królewskich aż do proroctwa Malachiasza12 . Można stąd wnosić, że poprzednie księgi Starego Testamentu rewidowano już przedtem. Mikołajewskiemu i Turnowskiemu przypadła rewizja Nowego Testamentu. Praca owej grupy nie miała jednak widocznie większego znaczenia, gdyż późniejsze protokóły nic o niej nie wspo­minają. W następnych latach wszelkie interpelacje w sprawie przekładu Biblii odnosząsię wyłacznie do Mikołajewskiego.

Także postać ks. Janickiego okrywa cień. Protokół konwentu w Baranowie podaje tylko, iż "Pan Bóg złożył chorobą brata miłego x. Marcina Janickiego, który Biblią przetłumaczył". Konwokacja wezwała szlachtę do ofiar "na żywność y opatrowanie zdrowia, które utracił przy pracy".

Owocem pracy, Mikołajewskiego nad nowym wydaniem Biblii jest naprzód Nowy Testament zwany "gdańskim". Ukazał się w roku 1606. Tytuł dzieła brzmi: "Nowy Testament Pana naszego Jezusa Chrystusa z Greckiego na Polski Język z pilnością przeło­żony a teraz znowu przeiźrzany y z dozwolenim Starszych wydany we Gdańsku. Drukowano u Wdowy Guilhe1ma Guilmothana Roku Pańskiego 1606".

Z karty tytułowej wynika, iż podstawą przekładu był tekst grecki. Czy słowa "teraz znowu przeirzany" sugerują, iż podstawą był tekst Janickiego, czy przekład brzeski? Również w "Przemowie do łaskawego czytelnika" autorzy przekładu stwierdzają, iż "Nowy Testament polski Gest) znowu przeyrzany i poprawiony". Korektorzy dokonali więc zmian w podstawowym tekście. Wprawdzie "przemowa" zastrzega, iż rewizję tekstu przeprowadzono starannie, poprawki są uzasadnione i wynikają z porównania z tek­stem greckim. "Aleśmy z wielką pilnością dawną Nowego Testamentu edicyę Brzeskąz greckim tekstem znieśli y wedle niego to, czego było potrzeba, uważnie i nie bez wielkich przyczyn poprawili". Podstawowy tekst stanowiła więc Biblia brzeska, którą prawdopodobnie porównywano z wersją Janickiego. Ostatecznie stwierdzamy dziś wyraźne odchylenia od Biblii brzeskiej. Oto przykład: Mateusz 3,1-2 Biblia brzeska - Za onych czasów przyszedł Jan Krzciciel przepowiadaiąc na puszczy Żydowskiej y mówiąc pokutuycie abowiem przybliży się Królestwo niebieskie.

Nowy Testament 1606 - A we dni one przyszedł Jan Krzciciel przepowiadaiąc na puszczy Judzkiej y mówiąc: Upamiętajcie się, abowiem przybliżyło się Królestwo niebieskie.

W "Przemowie" wydawcy motywują edycję zapotrzebowaniem społecznym. "Wiele ludzi pobożnych pragnęli tego". W słowie wstępnym usprawiedliwiono też niewielki format Nowego Testamentu. Praca ukazała się w małej ósemce. Dla wyjaśnienia powiedziano, iż Nowy Testament wydano "na małe modum (iako mówią) częścią dla kosztu uboższych, częścią snadnieyszego w drodze używania". O formacie zdecydowały więc względy praktyczne. Przedmowa zawiera też ciekawe szczegóły dotyczące aparatu naukowego, jakim posługiwali się korektorzy. Zadanie ich nie było łatwe, gdyż na przełomie XVI i XVII wieku istniało wiele wydań i przekładów Nowego Testamentu,

z tym trzeba było się liczyć. Mówią więc autorzy rewizji, że poza Biblią brzeską "również inszych tłumaczów przekłady iako Wuyka, Budnego y Czechowica, gdzie się iaka różność w tekście dawnym polskim pokazała, użyć nie zaniechali".

Probierzem jednak był podstawowy tekst grecki. Korektorzy dbąją o to, aby "wszędy za sznur a prawidło Grecki autentyk mieli". I tu korektorzy tekstu przyjmują, zgodnie z zasadą Kościołów reformacyjnych, tekst hebrajski za probierz wydania Starego Testamentu, a grecki za kryterium Nowego Testamentu. "Jako Starego Testamentu pewność z Żydowskich ksiąg ma być doświadczana, tak Nowego Testamentu prawda Greckiey mowy prawidła potrzebuie". Zasadę tę wspierają rewidenci autorytetem "dawnych doktorów kościelnych", zwłaszcza Ambrożego i Augustyna.

Mikołajewski przeciwstawia tę zasadę stanowisku jezuitów, którzy "miasto Greckiego textu łacińską translatię, którą vulgatą zowią, za autentyk wtrącić chcą y ona iako szczyrą y prawdziwą zalecaiąc, omyłki niektóre Greckiemu textowi przypisuią". Zdaniem Mikołajewskiego rozbieżności między ewangelickim i katolickim przekładem wynikają stąd, że obie strony opierają się na innych tekstach źródłowych.

Jak się przekonamy, jest tak istotnie, chociaż nie można sprawy zbytnio upraszczać, gdyż z jednej strony istnieją różne kodeksy greckie, a z drugiej Wujek w Nowym Testamencie z roku 1593 uwzględniał tekst grecki w uwagach. Dopiero Pismo Święte wydane po jego śmierci, w roku 1599 przyjęło za podstawę wyłącznie łacińską Wulgatę.

Musiał więc aparat naukowy Murzynowskiego obejmować rozmaite opracowania Biblii w językach klasycznych. Tłumacz na pewno korzystał z Nowego Testamentu w opracowaniu Teodora Bezy z roku 1582, które obejmuje tekst grecki, łaciński przekład Bezy, tekst Wulgaty oraz komentarze Bezy. Miał też Mikołajewski do dyspozycji pięciotomową, wielojęzyczną edycję Pisma Świętego wydaną w Antwerpii w roku 1572, dedykowaną Filipowi II, królowi hiszpańskiemu. Jest to tzw. Biblia królewska (Biblia Regia). Wydanie to obejmuje teksty: syryjski, na który się Mikołajewski wielokrotnie powołuje, przekład z syryjskiego na łacinę, tekst łaciński św. Hieronima (Wulgata), tekst grecki i hebrajski. Wątpliwe czy Mikołajewski znał język syryjski, korzystał raczej z łacińskiego przekładu tej wersji.

Następnie sięgał Mikołajewski do poliglotty kompluteńskiej. Jest to sześciotomowa wielojęzyczna Biblia wydana w Hiszpanii, w Alcana de Henara (łać. Complutum) w latach 1514, 1517. Dysponował też Mikołajewski Biblią lowańską z roku 1574 oraz przekładem łacińskim Pagnininusa z roku 1527. Wspomniane wydania wymienia Mikołajewski we wstępie do Nowego Testamentu z roku 1606. Porównując powyższe teksty spełniał Mikołajewski zalecenia konwokacji w Baranowie.

Na pewno korzystał on również z czeskiej Biblii kralickiej. Ks. Szeruda twierdzi, że przekład ten co do piękna i ścisłości należy do najlepszych, jest jednak zdania, że zależność od Biblii kralickiej wyszła nieraz na szkodę Biblii gdańskiej, powtórzyła jej błędy. Biblię kralicką wydano w r. 1596, była więc dziełem nowym. Może porównywał Mikołajewski tekst z Biblią Lutra i z francuskim przekładem Olivetana. Wątpliwe czy Mikołajewski sięgał do tzw. Clementiny, czyli do wznowionej edycji Wulgaty z roku 1592. Z tego wydania korzystał na pewno Marcin Łaszcz, dokonując rewizji Nowego Testamentu Wujka i usuwając uwagi oparte na tekście greckim, "z niemałą krzywdą dla pracy Wujka i dla polszczyzny".

Sprawę druku Nowego Testamentu załatwiał Mikołajewski w Gdańsku, w drukami Gulimothana. Zmarły drukarz pochodził z emigrantów francuskich, hugenotów. W druku zastosowano kursywę, wtrącone natomiast wyrazy podano drukiem prostym, tłustym. Po wydaniu Nowego Testamentu Mikołajewski, może podniecony osiągnięciem, poruszył w rozmowie z Andrzejem Hünefeldem, typografem w Gdańsku, sprawę wydania całe o Pisma Świętego. "A naprzód jeszcze Roku 1606, gdy Nowy Testament polski in 8 x. Mikołajewski, w Panu odpoczywający, wydał, mówił zaraz y o drukowaniu Bibliey całey w drukarnie y mojey". Dlaczego Mikołajewski już w roku 1606 pertraktował z Hünefeldem? Typograf pracował u Guilmothana i po jego śmierci ożenił się z wdową. Hünefeld należał do czołowych drukarzy owych czasów. Pochodził z emigrantów holenderskich, którzy za czasów księcia Alby opuścili swój kraj. Był człowiekiem ruchliwym, bywał na zjazdach protestantów polskich, gdzie spotykał się z Mikołajewskim. Ma on opinię człowieka wykształconego i pełnego inicjatywy. Mikołajewski, znając go, pomyślał o przyszłym wydaniu Biblii w jego zakładzie.

Oczywiście praca nad przekładem całej Biblii musiała trwać dłużej. Z porównania Nowego Testamentu z roku 1606 z Biblią gdańską wynika, że Mikołajewski jeszcze raz poprawiał przekład Nowego Testamentu. Miał też przed sobą cały Stary Testament. Tymczasem dla życia Kościoła Biblia jest koniecznie potrzebna. Po kilku latach władze kościelne zaczęły się niecierpliwić. Wynika to z protokółu z konwokacji generalnej w Bełżycach (19-24.9.1613). "Przekład Bibliey, iż nie wyszedł przez ten czas w druku, przeto ta praca zlecona iest iednemu bratu, żeby wersyj ej brzeskiey poprawił na tych mieyscach, kędy a veritate Hebraica et Graeca w przekładzie i annotacyach discedit". Uznano też, iż koszty pokryje się z kolekt.

Nie można się dziwić zniecierpliwieniu Kościoła, ale zadanie Mikołajewskiego nie było łatwe. Stał sam wobec olbrzymiego dzieła. Warunki zewnętrzne też nie sprzyjały spokojnym studiom. Sytuacja wewnętrzna w kraju po rokoszu była napięta. W roku 1607 nastąpiła śmierć Andrzeja Leszczyńskiego, który był dotąd mecenasem przekładu. Mikołajewski był z nim blisko związany i wygłosił kazanie nad jego grobem. Wzmianka o pogrzebie wojewody w Baranowie znajduje się w protokołach synodalnych. W tym czasie zaszły również ważne wypadki w życiu Mikołajewskiego. Był on zdecydowanym rzecznikiem Ugody sandomierskiej, utrzymywał bliskie stosunki z Jednotą braci czeskich i w roku 1607 przyjęto go w poczet seniorów tego Kościoła. W następnym roku wdał się Mikołajewski w sprawę, która mogła pochłonąć wiele energii. Chodzi o polemikę z jezuitą Marcinem Łaszczem (Wojciech Słupski), który zaatakował ewangelików w "Summariuszu" (1607). Mikołajewski odpowiedział pismem "Sincrisis abo zniesienie nauki Kościoła rzymskiego z ewangelicką w przedniejszych artykułach wiary powszechnej" (Gdańsk 1609), Pracę - dedykowano Andrzejowi Krotoskiemu, wojewodzie inowrocławskiemu. Może w związku z tą polemiką, a także pod naciskiem biskupa Hieronima Rozrażewskiego zbór w Radziejowie, gdzie pracował Mikołajewski, był kilkakrotnie przedmiotem napaści. W roku 1614 zrabowano dzwon, a w roku 1615 zbór przestał istnieć. Był to rodzinny zbór Mikołajewskiego, musiał więc on to szczególnie przeżyć.

Tymczasem Kościół się niecierpliwił i synod prowincjonalny w Okszy (28.9.1615) znów postanowił "do brata x. Mikołajewskiego napisać, aby Nowego Testamentu text stary Brzeski zrewidowany z annotacjami iako może być nayrychley in lucern wydał", Wynikałoby stąd, iż wersja Nowego Testamentu z roku 1606 nie odpowiadała Kościołowi.

Tymczasem Mikołajewski musiał przedstawić warunki swego życia i pracy na nowe tory. Po opuszczeniu Radziejowa zmuszony był przejść do Izbicy, fundacji Latalskich. A synod znów się upominał o przekład. Warunki, w jakich znalazł się ruch reformacyjny, napór kontrreformacji, kazały synodowi myśleć "o uniey z Ministrami saskiego nabożeństwa", Tak postanowił synod prowincjonalny z roku 1616. Wyrażono też życzenie "żeby Augustae Confessionis seniorowie na seymie bywali dla namów sposobnych, potrzebnych". Sejm stwarzał możliwości spotkań, porozumienia się ewangelików z różnych stron kraju i ewentualnych, koniecznych interwencji. A Kościół czekał na Biblię, a więc ten sam synod domagał się "zachodu ze strony Bibliey (...), żeby do druku przetho mogła być podana, a jeśli to niemożliwe, by Nowy Testament jak nayprędzey mógł być wydan"

Mikołajewski niewątpliwie kontynuował swą pracę, a wymagała ona wiele trudu. Czy uczestnicy synodu zdawali sobie sprawę z ogromu zadania? Na synodzie w Glinianach (maj 1623) znów zgłoszono interpelację. Ponieważ Mikołajewski na synod nie przybył "postanowienie stało się do niego pisać y upominać się tey prace, aby iuż dalsza zwłoka nie beła". Powtórzono też "a ieśli nie może całe corpus Biblie wyniść, przynamniey Nowy Testament niech na synod prowincyonalny, da Pan Bóg przyszły, będzie przesłany, z annotaciami, które by Iezuickim y Ariańskim glossam wstręt czynili". Napór katolików i arian wymagał obrony opartej na Biblii.

Ostatecznie Mikołajewski podał na synodzie dystryktowym w Lublinie w roku 1623, że pracę ukończył i prosi, aby pomyślano o środkach na druk. Wydawałoby się więc, że rychło spełnią się oczekiwania Kościoła. Tymczasem tym razem jego przedstawiciele odłożyli rzecz do synodu prowincjonalnego, który odbył się dopiero po dwóch latach.

Na synodzie prowincjonalnym w Okszy (1625) delegat Wielkopolski Bythner zreferował sprawę Biblii. Mikołajewski "dla pewnych przyczyn" nie przybył, ale synod postanowił do niego napisać "pilnie dziękując mu za świątobliwą pracę, którą podiął nad Biblią S., jako nam referował x. Bartholomeus Bythnerus". Wezwano również Mikołajewskiego, "aby się znosił z drugimi Supperattendentarni y z bracią litewską się porozumiał". Wszak Biblia miała służyć wszystkim ewangelikom. Postanowiono też prosić Mikołajewskiego, "aby y on na mieysce naznaczone z pracą się stawił". Jest to zrozumiałe, że Kościół chciał Biblię zaakceptować. Przyszła chwila oddania dzieła do druku. Mikołajewski był od dawna w kontakcie z Hünefeldem. Synod Jednak polecił "oznaymić też x. Mikołajewskiemu, że mamy naszą własną drukarnię". Znów więc zarysowała się dwutorowość. Małopolanie chcieli przejąć inicjatywę na ostatnim etapie.

Zjazd, na którym Mikołajewski miał przedstawić rękopis zwołano na 10.5.1626 do radziwiłłowskiego Orla. Lecz i tam Mikołajewski się nie zjawił. Wobec tego uchwalono zwołać jeszcze jeden zjazd, tym razem w Bełżycach, dokąd mieli też przybyć przedstawiciele litwy. Postanowiono, "żebyśmy pisali do braci W. Ks. litewskiego na ich synody, żeby delegatos suos na synod do Bełżyc przysłali (...) y tam spólnie poprawę wersyj Brzeskiey rewidowali i jeśli zdać się będzie approbowali, także y o nakładzie na druk co pewnego jednostaynie konkludowali".

Projekt natychmiastowej oceny przekładu Biblii w czasie obrad synodu wydaje się nierealny. Postanowiono jednak sprawę alternatywnie. Jeśli by delegaci nie otrzymali pracy ks. Mikołajewskiego, aby na tymże synodzie "dana była facultas braci o wydanie teyże samey Bibliey Brzeskiey jakochmy ją dotąd mieli". Gdyby więc Mikołajewski zawiódł, miano wznowić Biblię brzeską, której dotąd "maximo fructu tak pub lico po zborach Bożych, jako też privatim w domach krześciańskich używano". Jakie mogły być przyczyny absencji Mikołajewskiego na synodach w latach 1626-27? Może po prostu obawiał się, że korekta jego pracy powikła sprawę. W tym samym czasie jednak Mikołajewski przeszedł nowe ciężkie doświadczenie - zbór w Izbicy w roku 1627 przestał istnieć. Mikołajewski przeszedł do Świerczynka, gdzie pracował do śmierci. Istniały też inne napięcia. Ówczesny protektor ewangelików Krzysztof Radziwiłł niechętnie patrzył na rewizję Biblii brzeskiej, która była dumą rodu. Ostateczną decyzję przyjęli litwini na synodzie w Wilnie 29.6.1629 roku. Postanowiono tam pracę Mikołajewskiego "in toto acceptować" w przekonaniu, że trzymał on się ściśle Biblii brzeskiej. Uchwalono też wznowić przedmowy zamieszczone w Biblii z roku 1563 a także przypisy marginesowe i "argumenty rozdziałów". W tej sprawie wysłano do Wielkopolski Jana Grzybowskiego, seniora lubelskiego i Andrzeja Dobrzańskiego, seniora nowogrodzkiego. Byli to więc przedstawiciele Małopolski i litwy. Okazało się potem, że przypisów do Biblii brzeskiej w Biblii gdańskiej nie zamieszczono, a argwnenty również były inne. Może wspomniani dwaj delegaci zapoznali się z pracą Mikołajewskiego, wątpliwe jednak, czy byli w stanie dokładnie ją ocenić. W późniejszej korespondencji występuje nazwisko ks. Dobrzańskiego i to raczej jako rzecznika wydania Biblii gdańskiej.

Tu praca znalazła się na nowym etapie. Mikołajewski złożył przekład u Hiinefelda. Powstały nowe problemy. Typograf był ostrożny. Zdawał sobie sprawę z odpowiedzialności finansowej. Chciał się więc upewnić o opinii Kościoła. Pragnął "rozumienia o tym Małopolskich i litewskich Zborów doświadczyć y immediate od nich samych upewniony być, jeśliby to ich wola y żądanie było". Zwrócił się więc za pośrednictwem "osoby pewny", która napisała do Małopolski i otrzymał informację że "w litwie rewidowany Exemplarz Brzeskiey Bibliey gotowy był". Drukarz skorzystał z tej wiadomości, gdyż bez porozumienia ze zborami litewskimi "y jednej literki drukować woli nie miał". Napisał tedy do Wilna, gdzie właśnie obradował synod, z prośbą o przysłanie zrewidowanego egzemplarza. Synod zapewnił go, że pragnie, aby Biblia była na nowo wydana. Z listów ks. Radziwiłła do ks. Dobrzańskiego w Nowogródku wynika, że "serca gorliwych a pobożnych ludzi nakładu nie żałują". A przeto "chcemy y obiecuyemy to wydanie Bibliey S. Brzeskiego przekładu za rewizyą y poprawą na niektórych mieyscach pobożnego a w Bodze miłego brata x. Daniela Mikołajewskiego, Superattendenta Zborów Wielgopolskich in toto acceptować". Synod wyraził też przekonanie, "yż brat miły x. Mikołajewski w tym poprawowaniu excepta summa necessitate na meryta tych Zacnych ludzi, którzy w tym jarzmie pracowali u nas na litwie nie będzie następował" (Actwn Vilna A. 1629 die 29 Juni).

Dopiero mając to oświadczenie typograf rozpoczął pracę. Nie spieszył się jednak, aby każdy, "które już po wszystkiey koronie y WKL publikowane było to, co ku przestrodze mojej służyło, wnieść albo temu contradictować albo tę moc na rewizyę y na drukowanie daną limitować mógł". Jeszcze był czas na wnoszenie zastrzeżeń. Ale Hünefeld otrzymał liczne listy oraz konstytucje synodalne, w których nalegano, aby "przedsięwzięcia nie odmieniał a sprawę tę jako najpilniej kończył". Biblię drukowano od czerwca 1630 roku. Mikołajewski był obecny w drukarni, czuwał nad pracą, dwa pierwsze arkusze zabrał do korekty, następne zaś drukarz posyłał do Wielkopolski. Jeszcze wtedy synod w Glinianach (25.9.1631) dziękując Wielkopolanom za trud, wyraził żałość, że odstąpili od wersji brzeskiej.

Pracę ukończono. Przypieczętowała ją dedykacja Radziwiłła do króla. Niestety wydawcę spotkał gorzki zawód - poniósł on koszta składów, korekty, żywił pracowników, natomiast Biblia gdańska okazała się księgą nie chcianą, gdyż była dziełem, które "od Brzeskiey pierwszej edyciey odstępuje". Hünefeld w obawie przed poważnymi stratami wystosował list do zborów litewskich. Napisał, że "wczas z x. Mjkołajewskim mówiono, aby się Brzeskich tłwnacz6w jako najbardziey trzymał".

Niestety w chwili pisania owego listu tj. 15.6.1634 roku x. Mikołajewski już nie żył.

Dnia 8.4.1633 roku udał się do Dębicy, by odwiedzić chorego przyjaciela i tam nagle zmarł. Był to prawdopodobnie zawał serca. Tak cicho odszedł autor przekładu Biblii gdańskiej i tak zakończył swój pracowity żywot.

Hünefeld biadał: "Dałby to Pan Bóg, żeby albo x. Mikołajewskijeszcze przynajmniej do tego czasu żył, aby się był mógł sprawić, czemu tak daleko Versiey odstąpił a do Oryginału przystąpił (...) albo, żeby mu synody limitatam potestatem były dały". Trzecie wyjście, jakie widział Hünefeld - synody powinny były wyznaczyć rewidentów i aprobować pracę. Gdyby typograf widział klauzulę synodalną, nie rozpocząłby druku. lecz przecież rewizorzy zwrócili się do księcia Krzysztofa Radziwiłła, który "tę pracę subcelementissimum patrocinium przyjął" i królowi dedykował. W tej sytuacji wierzy Hünefeld zapewnieniom pana Reya, że sprawa kosztów będzie pomyślnie załatwiona i apeluje do rozsądku szlachty, aby on "ubogi człowiek przez tę księgę nie szwankował" i by za cudze winy nie cierpiał. Groziła mu strata kilku tysięcy złotych.

W końcu drukarz oświadcza, że ks. Tomasz Węgierski zwrócił się do niego o druk kancjonału, którego tekst jest już aprobowany. Typograf przyjmie robotę, ale po pokryciu kosztów druku Biblii. Prawdopodobnie sprawa została pomyślnie załatwiona, gdyż Hünefeld kancjonał wydrukował.

lecz na tym nie kończą się kłopoty typografa. Wkradł się bowiem do tekstu Pisma Świętego fatalny błąd. W Ewangelii Mateusza 4,1 zamiast słów Jezus "był kuszony od diabła", wskutek przestawienia czcionek wypadło był kuszony "do" diabła. Uczepili się tego przeciwnicy. Prymas Wężyk wydał ostry list zakazujący katolikom pod grozą klątwy czytania tej Biblii i jej rozpowszechniania. Prymas oświadczył, że szanuje tolerancyjne prawa Rzeczypospolitej, ale wydanie Biblii bez zgody Kościoła rzymskokatolickiego jest naruszeniem obowiązujących praw. Wskutek tego listu nastąpiło znów masowe niszczenie Biblii gdańskiej.

Hünefeld, pragnąc ratować sytuację wydał w roku 1633 Nowy Testament w małym formacie (16), który nie zawierał już błędu. Drugie wydanie całej Biblii w pierwotnym formacie ukazało się w roku 1660 w Amsterdamie. Atmosfera w kraju nie pozwalała wtedy na wznowienie Biblii gdańskiej. Mimo pierwotnych zastrzeżeń w kołach ewangelickich co do rewizji tekstu, Biblia gdańska była wielokrotnie wznawiana w różnych krajach - w Londynie, w Berlinie, w Wiedniu, w Nowym Jorku, w Królewcu, w Brzegu i kilkakrotnie w Warszawie. Biblia w tym przekładzie służyła ewangelikom polskim przez 350 lat. Trud więc Mikołajewskiego nie był daremny.

Wprowadzenie do Biblii gdańskiej

Zanim przejdziemy do uwag tekstowych odnoszących się do Biblii gdańskiej, przyj­rzymy się naprzód tej księdze.

Wydawca opatrzył Biblię gdańską w kartę tytułową w stylu xvn wieku. Wydanie z roku 1632 przedstawia u góry karty tytułowej dwie alegoryczne postacie z mieczem i gałązką oliwną. W pośrodku jest tytuł dzieła, pod tym apoteoza zmartwychwstania, poniżej po bokach Mojżesz i Aaron, a między nimi obraz Królestwa Pokoju według słów Izajasza 11,6-8.

Wydanie amsterdamskie nie wprowadziło żadnych zmian tekstowych, jedynie niewielkie różnice w materiale dodatkowym. Natomiast karta tytułowa jest zupełnie inna. Przedstawia ona u góry obraz stworzenia człowieka podpisany słowami: "Wiarą rozumiemy, iż świat jest sprawiony Słowem Bożym" (Żyd. 11,2-3). Poniżej znajduje się tytuł dzieła, po obu jego stronach Mojżesz i Chrystus wskazujący na tablicę przykazań i na Ewangelię, co jest podpisane słowami: "zakon przez Mojżesza jest dany, a łaska y prawda przez Jezusa Chrystusa stała się" (Jan 1,17). U dołu karty jest obraz sądu ostatecznego podpisany słowami: "Musimy się wszyscy pokazać przed sądową stolicą Chrystusową, aby każdy odniósł, co czynił w ciele, według tego co czynił, lub dobre, lub złe" (II Kor. 5,10).

Z karty tytułowej dowiadujemy się, że druk wykonano w drukarni Chrysztoffa Pinrada. Kto projektował kartę tytułową z polskimi tekstami i kto starał się o wydanie Biblii gdańskiej w Amsterdamie nie wiadomo. Po wojnach szwedzkich byli w Niderlandach emigranci polscy. Gdy porównujemy różne przekłady Pisma Świętego, rzuca się w oczy różnorodność tytułów. W XVI i XVII wieku występują trzy tytuły: Zakon, Testament i Przymierze. Karta tytułowa Biblii brzeskiej brzmi: Biblia święta, Tho iest, Księgi Starego y Nowego Zakonu, właśnie z Żydowskiego, Greckiego i Łacińskiego nowo na Polski ięzyk z pilnością i wiernie wyłożone. Brześć Litewski 1563.

Przekład ks. Wujka zatytułowano: Biblia To iest Księgi Starego i Nowego Testamentu według Łacińskiego przekładu starego, w kościele powszechnym przyjętego na Polski ięzyk z nowa z pilnością przełożone z dokładaniem textu Zydowskiego i Greckiego i z wykładem Katholickim trudnieyszych mieysc do obrony powszechne y przeciw kacerstwom tych czasów należących, przez ks. D. Jakuba Wujka, Kraków 1599. Nato. miast Biblia gdańska z roku 1632 nosi tytuł: Biblia święta To jest Księgi Starego i Nowego Przymierza z Żydowskiego y Greckiego Języka na Polski pilnie i wiernie przetłumaczona. Można dodać, że w wydaniu amsterdamskim zmieniono nieco tytuł: Biblia święta To jest Księgi Pisma świętego Starego i Nowego Przymierza... Termin "zakon" kładzie nacisk na prawo Boże. Zakon jest świętością ludu (V Mojż. 31,26). Jezus doprowadza zakon do doskonałości (Mat. 5,20-48) i On jest wypełnieniem zakonu (Rzym. 10,4). Termin "Testament" występuje tylko w Nowym Testamencie i jest odpowiednikiem greckiego dianitem (od uporządkować, postanowić, sporządzić testament, zawrzeć umowę).

Wujek przekłada wspomniany rzeczownik grecki zawsze jako "Testament". Biblia brzeska mówi u Mateusza 26,28: "Abowiem toć iest krew moia nowego Testamentu". Biblia gdańska przekłada ten rzeczownik jako "Testament" w następujących miejscach: Mat. 26,28; I Kor. 11,25; II Kor. 3,6; Gal. 3,15; Hebr. 9,15. Natomiast w wielu wypadkach oddaje Biblia gdańska przez "Przymierze" (Rzym. 11,27; Gal. 3,17; Hebr. 7,22; 8,6; 9,4; 10,29; 13,20; Obj. 11,19. Raz tylko Biblia gdańska tłumaczy ten rzeczownik przez "Umowa" (Efez. 2,12). Przekład z roku 1975 stosuje wszędzie termin "Przymierze" tylko Gal. 3, 15 i Hebr. 9,16 występuje "Testament". Termin "Przymierze" jest najszerszy. Bóg zawarł przymierze z ludem nadając mu zakon (prawo) i zobowiązując do posłuszeństwa oraz darując mu obietnice (V Mojż. 28). Przymierze w sensie duchowym występuje w objawieniu proroków (Jer. 31 ,31-33). Ewangelia objawia wolę zbawienia człowieka przez Chrystusa, jest to testament Boży i jest to nowe przymierze, którego podstawą jest krew Pańska (Mat. 26,28 i nn.).

Wprowadzenie do Biblii stanowią dwie przedmowy: Księcia Krzysztofa Radziwiłła do króla Władysława IV oraz duchowieństwa wielkopolskiego do księcia. Chronologicznie wcześniejsza jest druga przedmowa, datowano ją w Toruniu 18.11.1632, a słowo do króla podpisał Radziwiłł w Orłu 4.12. tegoż roku.

Nawiązując do wydania Biblii brzeskiej przed 69 laty duchowni przyjmują, iż Biblia gdańska jest wznowieniem tamtego dzieła ("odnawiać się drukiem poczęła"). Do podjęcia tego zadania skłonił wydawców brak Pisma Świętego, wznowiono ją, gdyż wiele egzemplarzy zostało "bądź ludzi bądź czasów zazdrością wygubionych".

Zwierzchnicy Kościołów przypominają, iż Mikołaj Radziwiłł "wielkim staraniem własnym, nakładem swoim z "Orientalnych Języków Biblię świętą przetłumaczyć y drukować dał". Za jego też pośrednictwem święta księga do "do pałacu Pomazańca Bożego" dotarła. Dlatego i obecnie składa się Biblię Radziwiłłowi, a za jego pośrednictwem - w ręce króla. Oddając księgę księciu, tłumacze mają nadzieję, że przyjęcie jej obdarzy księcia "dobrego sumnienia pociechami a potym doczesnego szczęścia obfitością" .

Autorzy dedykacji zwracają uwagę, że w Piśmie Świętym "Bóg do nas mówi wolę swoją i zbawienie nasze nam podaje", co ma szczególne znaczenie "na tym schyłku wieków szalonych y żałosnego zaburzenia pełnych". Wszak Biblię wydano w okresie wstrząsającej Europą wojny trzydziestoletniej, a właśnie w roku 1632 zginął król szwedzki Gustaw Adolf, obrońca protestantyzmu. Przytacza też przedmowa cytaty biblijne (Ps. 85,9-10; Ex. 20,14; II Sam. 6,11-12), Stosując ich obietnice do księcia. Autorzy przedmowy przypominają, że "ta polska szata" Biblii przed laty "kosztem i nakładem Radziwiłłowskim" się ukazała. Mają więc nadzieję, że książę przyjmie łaskawie tę księgę. Dzieło swoje określają tłumacze jako "przeyrzenie i przedrukowanie" edycji brzeskiej. Nie jest to określenie precyzyjne, nie mówi bowiem na czym owo "przejrzenie" polegało. W każdym razie autorzy przedmowy czują konieczność obrony, powołują się bowiem na przykłady wszystkich państw, wszystkich języków "tak w religiey z nami zgodnych, jako y rozróżnionych" i dodają, że "takie prace od nagany, od kawillaciey wolne były". Z dziejów przekładu Biblii gdańskiej wiadomo, iż wywołał on dość silną falę krytyki i zacytowane zdanie jest tego odgłosem.

Przedmowa skierowana do Radziwiłła zawiera również akcenty wskazujące na nacisk kontrreformacji. Autorzy żywią nadzieję, że książę, biorąc ich pracę "pod skrzydła swoje", dowiedzie, że mu "nie wstyd za słowo Boże" ani za "prawdziwego Nabożeństwa Ewangelickiego professyą". I choć "świat rozumie, że ci, którzy przy Ewangeliey stoją, w niebie zapomnieni są y tu na ziemi szczęścia nie mają", jednak Bogu nikt praw nie narzuca i nie dopuści, aby "ludzkie rady" ograniczyły Jego dobroć wobec pobożnych. Dedykację do "Chrysztofa Radziwila" podpisali "superattendentowie y Pasterze Zborów Ewangelickich w Wielkiey Polsce". Chodzi tu oczywiście u duchownych reformowanych i braci czeskich. Podpis ten wywołał znów niezadowolenie duchowieństwa Litwy i Małopolski. Krzysztof Radziwiłł przyjął dedykowane dzieło i zdecydował się na złożenie go w ręce królewskie, co nastąpiło w czasie sejmu elekcyjnego. Na pierwszym też miejscu znajduje się w Biblii słowo księcia do króla. W ten sposób Radziwiłł przyjął odpowiedzialność za to dzieło.

Warto naprzód zwrócić uwagę, że wśród godności przysługujących Władysławowi Zygmuntowi wymienia się nie tylko tytuł dziedzicznego króla szwedzkiego, lecz i cara moskiewskiego. W dedykacji książę przypomina, że przed 69 laty wydano Biblię brzeską "pod Imieniem nieśmiertelney pamięci przodka W.K.M. Króla Zygmunta Augusta" skoro więc "właśnie na czas szczęśliwy W.K.M. Elekciey drugi raz (...) z druku wyniść miała" wydało się być rzeczą słuszną, "aby y teraz w tey nowey szacie pod Imieniem Królewskim ludziom prezentowana była". (...) y jako Przodków naszych nie wstyd było iść z tą Księgą przed Monarchy y świata tego potentat y", tak i nam się nie godzi, "abyśmy się za to przedrukowanie mieli wstydzić". Warto zwrócić uwagę, że wydanie gdańskie traktuje Radziwiłł jako "przedrukowanie" edycji brzeskiej. Radziwiłł pozwala sobie tu na pewien akcent polemiczny, twierdząc, iż "wiary naszey nie z żadnych nauk y tradyciey ludzkich, ale z samych Ducha Świętego Pism wzięty poczet oddać gotowiśmy" .

Książę prosi króla o przyjęcie w darze Biblii i nie wątpi, iż król ją przyjąć zechce, zwłaszcza iż zaprzysiągł artykuły henrycjańskie. "Bo ieśli Król August nie zawiódł się na tym, iż Ewangelikom takie dary niosącym przystępny bywał, choć im żadną przysięgą obowiązany nie był, to tym bardziey W.K.M., który już z nami przez świątobliwą przysięgę, jak przez jakiś ślubny pierścień związany y spojony jesteś, nie zawiedziesz się, gdy temu szczeremu pokłonowi dasz u siebie mieysce". Biblię uważa książę za "nadroższy nad wszystkie moje dostatki, nawet nad zdrowie milszy upominek (który) nie tylko swym, ale wszystkich Zborów Ewangelickich w Koronnych y wielkiego Księstwa litewskiego Państwach będących imieniem ofiaruje". Książę zdaje sobie sprawę z tego, iżwielu jest niechętnych Kościołowi Reformacji, nie myśli jednak "o żadnym Polskim i Litewskim sercu, aby zapomniawszy Krajów, Praw y czasów, w których żyjemy, miał to szczyre podarze wespoły z Religią naszą Ewangelicką przed W.K.M. hydzić", w każdym zaś razie "Zakon Boży z czyjejkolwiek ręki podany nie ma u Pomazańca Bożego wzgardy aho repulsy ponosić".

Radziwiłł ma też nadzieję, że gdyby nieżyczliwość ta przebrała miarę, to "Bóg (...) sprzeciwi się wszędzie takowym niechęci Królewskich na Religią Ewangelicką podżegaczom y pospolitey zgody adwersarzom". I "choćby nad osobami, księgami, Zborami różnowierców górę kto miał, nad myślami jednak y nad sumnieniami ludzkimi, okrom samey Bożey Zwierzchności nikt panować nie może".

Książę patrzył na sytuację trzeźwo, liczy się z działaniem różnych sił. Mówj więc: "W.KM. dał Pan Bóg w Oyczyźnie naszey zastać taki Senat y takie Rycerstwo, którzy non alienis naufragiis, ale swą własną uwagą y gorącą ku Ojczyźnie miłością ostrzegają się, aby Praetextu Zeli, Rzeczpospolita nasza na skaliste jakie y opoczyste miejsca napędzona nie była".

Radziwiłł życzy królowi, aby go Bóg obdarzył sprawiedliwością Kazimierza Wielkiego, sytością panowania Jagiełły, miłością ku poddanych Zygmunta I, "pomnożeniem swobód szlacheckich Augusta", triumfami Zygmunta III.

Dedykacja książęca do króla dobrze ilustruje czasy i nastroje, w jakich ukazała się Biblia gdańska.

Po przedmowach następuje w Biblii gdańskiej "porządek ksiąg Starego Testamentu", przy czym do niektórych ksiąg, jak Mojżeszowe, Samuelowe i Królewskie oraz Kaznodziei Salomona dodano nazwy łacińskie. Biblia Wujka podaje w tych wypadkach nazwy łacińskie jako zasadnicze.

Po tym nępuje "przydatek do Starego Testamentu, w którym się zamykają Księgi, które pospolicie zowią Apokryfa". Biblia brzeska nazywa je też "księgami kościelnymi". Porządek ksiąg apokryficznych w Biblii gdańskiej nie zgadza się z Biblią brzeską. Biblia brzeska zawiera następujące apokryfy: III i IV Ezdrasza, Tobiasza, Judyty, Mądrości Salomonowej, księga Jezusa Syracha, Estery, Barucha. Pieśń trzech świętych młodzieńców, która jest w Greckim trzecim kapitulum Danielowym, Historia o Zuzannie, Historia o bałwanie, który zwano Bel, I i II księga Machabejska.

Biblia gdańska podaje inny skład apokryfów: Tobiasza, Modlitwa Manassessa, Judyty, Barucha, List Jeremiaszów, Przydatki do Daniela, III i IV Ezdraszowe, Przydatki do Estery, I, II i III Machabejskie, Mądrość Salomonowa, księga Jezusa Syracha.

W Biblii kralickiej porządek jest analogiczny jak w gdańskiej, jednak nie ma tam Modlitwy Manassessa, Listu Jeremiasza i Przydatków do Estery.

Według ks. Szerudy Biblia gdańska zastosowała porządek apokryfów przyjęty w tzw. Biblii królewskiej wydanej w roku 1572 w Antwerpii. Porządek ksiąg Nowego Testamentu nie nasuwa poważniejszych uwag. Można tylko powiedzieć, że Biblia brzeska zamieszcza po Ewangeliach "Sprawy Apostolskie", a Wujek i Biblia gdańska mają "Dzieje Apostolskie". Wujek używa formy "List do Rzymian", a Biblia gdańska "List św. Pawła do Rzymian".

W odróżnieniu od Biblii brzeskiej, zawierającej mnóstwo komentarzy marginesowych, Biblia gdańska z komentarzy całkowicie zrezygnowała. Na marginesie znajdują się jedynie krótkie wyjaśnienia zasadniczego tekstu biblijnego. Uwagi te dotyczą miejsc oznaczonych literami. Dlatego przed podaniem tekstu Pisma Świętego zamieścił Mikołajewski znaczenie tych znaków.

A więc: A znaczy "albo", E - "Ewangelia", G - "w greckim języku", H - "w hebrajskim, albo żydowskim języku", I - "inni tłumaczą", K - "w chaldejskim języku", Ł - "w łacińskim języku", LE - "lekcja", N - "niedziela", T - "to jest", a, b, c, d ­ "gdzie się należy to, co się na brzegu kładzie", * gwiazdka - "koniec Ewangeliey albo Lekcyey".

Oto kilka przykładów:

1 M. 15,4 - dziedzicem - I - wychowańcem; 1 M. 27,14 - y był żałością c wielką zjęty, Hc - był bardzo gorzkiego umysłu; 1 M. 32,30 - Tedy nazwał Jakub imię miejsca onego T Fanuel T - Twarz Boża; Mt. 2,19 anioł pański f ukazał się - fG - ukazuje się. Mk. 16,1-7 E na niedzielę Wielkanocną.

Uwagi te świadczą, iż Mikołajewski pracował bardzo dokładnie i starannie badał wersje języków oryginalnych.

Po Objawieniu św. Jana, zamykającym tekst Biblii, podał Mikołajewski "Rejestr Ewangeliey y Lekcyey, które czytają się na Niedziele y uroczyste święta", jest to więc tablica perykop według porządku starokościelnego przeznaczona na nabożeństwa kościelne i domowe.

Potem następuje "Passya albo Historya o męce, śmierci y pogrzebie Pana naszego Jezusa Chrystusa, ze wszystkich czterech Ewangelistów porządnie zebrana",

Ostatnią część dzieła stanowią "Psalmy Dawidowe na Melodie Francuskie uczynione", Autorem Psałterza jest Maciej Rybiński. Ojciec jego Jan Ryba był jednym z czołowych przedstawicieli pierwszej fali wygnańców czeskich z roku 1548 i gorliwym działaczem Jednoty Braci Czeskich. Maciej urodził się w roku 1566, uczęszczał naprzód do szkoły w Koźminku, potem do gimnazjum w Gdańsku, a następnie studiował w Wittenberdze i Heidelbergu, dzięki pomocy Ostrorogów.

Maria Kossowska widzi dużą zależność poezji Rybińskiego od Kochanowskiego. Melodie francuskie pochodzą z Psałterza Klemensa Marota i Teodora Bezy. Psalmy w ich układzie były śpiewane na francuskie melodie ludowe. W roku 1565 Guillaume Le France opublikował Psałterz podając melodie jednogłosowe. Z nich skorzystał Rybiński. Wszystkich melodii było 124, niektóre powtarzały się.

Oto dwa przykłady psalmów w układzie Rybińskiego: Psalm 1, wiersz 1:

Ten, co nie winien niezbożnych rady, Co nie szedł z nimi gościńcem zdrady, A z oczczercami nie dbał o kumanie, Lecz Zakon Pański był jego kochanie, A w nim wiek strawił swego ćwiczenia, Szczęśliwy to człowiek prócz wątpienia.

Psalm 46, wiersz 1 :

Bóg nasz w każdey naszey potrzebie,

Sprawił nam ucieczkę w niebie.

On na każdy nasz frasunek

Napewnieyszy jest ratunek.

Nie lęknymyż w żadney trwodze,

Choćby się świat walił srodze,

Choćby góry niewzrusrone

Były w morze porzucone.

Tak więc Biblia gdańska, podając pełny tekst Starego i Nowego Testamentu, porządek tekstów niedzielnych oraz Psałterz z nutami, stała się podstawową księgą nabożeństwa ewangelickiego.


Tekst pochodzi z "Z problemów Reformacji" nr 5, Wydawnictwo "Zwiastun", Warszawa 1985.